Jean Thierry Smolis: nie oglądając się (prawie) na nikogo

Dwa produkowane metodą tradycyjną musiaki spod Łodzi wywołały dwa różne spektra emocji.

Jean Thierry Smolis, posiadający polskie korzenie właściciel maleńkiej, bo liczącej zaledwie 1,2 hektara Winnicy Smolis deklaruje, że produkując swoje wina, na nikogo się nie ogląda ani nie stara się nikogo naśladować. Że ma własną wizję win, jakie chciałby wypuszczać ze swojej przetwórni. Czy rzeczywiście? Patrząc na lśniące inicjały „SP” na butelkach pana Smolisa, które są akronimem pierwotnej nazwy jego firmy – Szampańska Półka – można odnieść nieco inne wrażenie. Prawda jest jednak taka, że ta być może nieco zuchwała próba pozycjonowania win z Winnicy Smolis (bo tak finalnie brzmi nazwa tego producenta), nie jest zupełnie od czapy.

Jeżeli zatem mielibyśmy wskazać jakikolwiek kierunek, w którym pan Smolis spogląda ze swojego winiarskiego siedliska w Brzezinach, to jest to właśnie Szampania. Zresztą, jakim sposobem ma się nie oglądać, skoro urodził się w Reims, a dorastał i robił szampany w Epernay? Jego krew z pewnością jest naturalnie nasycona dwutlenkiem węgla.

Można przypuszczać, że celem winiarza jest złożoność i struktura, które dają się osiągnąć dzięki dojrzewaniu na osadzie. W momencie wypuszczenia do sprzedaży mają za sobą 3-4 lata leżakowania w butelce, a więc lie ma nieco czasu, aby zrobić swoją robotę. Jej efekty widoczne są zwłaszcza w białym musiaku.

Jean Thierry Smolis Brut

Już pierwsze wąchnięcie kupażu seyval blanc i chardonnay przeniosło mnie do domu mojej mamy wyjmującej właśnie z piekarnika jej doskonały sernik z brzoskwiniami. Wiecie, z takimi słodziutkimi, z puszki. Z rumianą kruszonką na górze. Ech. Chwilę potrwała ta rzewna reminiscencja, lecz oto zaraz wyłoniły się aromaty żółtych jabłek – zarówno świeżych, jak i podpieczonych, z akcentem soku z cytryny. W ustach – zmiana jabłonki – smaki kierują się ku zielonej odmianie Granny Smith. Dość solidne ciało równoważy świetna kwasowość, żwawe bąbelki i długi, wytrawny finisz, który zachęca do wzięcia kolejnego łyka.

jean thierry smolis brut
Winnica Smolis Brut / fot. Iza Popko

Jean Thierry Smolis Rosé

Różowy blend 50% seyval blanc, 40% pinot meunier i 10% chardonnay nie zabrał mnie już w taką sentymentalną podróż, jak biel. Ze swoimi aromatami soku wiśniowego i truskawkowego oraz suszonej żurawiny z akcentem niedojrzałych truskawek wydał się zaskakująco prostolinijny i chyba wciąż jeszcze młody. W ustach wino jest nieźle zbudowane (kilkanaście gramów cukru resztkowego w zasadzie się nie odznacza), a zarazem niesamowicie dobrze się pijące dzięki niezłej kwasowości i solidnym bąbelkom podkręcającym smak truskawek. Kierunek – letni wywczas!

Jean Thierry Smolis Rosé
Winnica Smolis Rosé / fot. Iza Popko

Obydwa wina są szczere, apetyczne, czyste i nieprzekombinowane. Czuć w nich solidny warsztat, który w Polsce jest na wagę złota. I chyba można się domyślić, które z tych win chętniej bym sobie powtórzyła. Jestem ciekawa kierunku, jaki obierze pan Smolis. Kibicuję mu, tym bardziej że w swojej winnicy nie używa żadnych chemicznych nawozów, a ziemię użyźnia jedynie wytłokami z gron. W tym roku będzie ubiegał się o uzyskanie certyfikatu ekologicznego.

Jedna odpowiedź na “Jean Thierry Smolis: nie oglądając się (prawie) na nikogo”

  1. WINO Z TEJ WINNICY, BĘDZIE TOWARZYĆ MI ZAWSZE. W CHWILI DUŻEGO ŚWIĘTA I TEGO MAŁEGO. LECZ WIELKĄ INICJACJĘ PLANUJĘ W DNIU ŚMIERCI KOŚCIOŁA.
    MARZENA MANISTA

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.