Psychoakustyka wina. Co gra w duszy Tímei Éless?

Gratuluję wszystkim śmiałkom, którzy odważyli się kliknąć ten artykuł, pomimo zawartego w nim nieprzyjaźnie brzmiącego słowa. Oto bowiem otwiera się przed Wami kraina wielu uciech, gdzie wino leje się strumieniami, a do sympozjonu przygrywają Wam Wasze ulubione dźwięki. Wejdźcie, śmiało!

Zanim przejdę do zdania relacji z niezwykle przyjemnego eksperymentu, w jakim brałam udział za sprawą Wine & People, wyjaśnijmy sobie, czym jest cała ta psychoakustyka. Jest to mianowicie dziedzina nauki badająca zależności między falami dźwiękowymi oraz wrażeniami, jakie dzięki nim odczuwamy na wielu poziomach. A psychoakustyka wina? To jest z kolei stworzona na potrzeby tego artykułu robocza nazwa zupełnie nowej dziedziny, w której kierująca tokajską winnicą SZÓLÓ Tímea Éless wydaje się być wysokiej klasy ekspertką.

SZÓLÓ: wino i groove

Według Tímei wino idzie w parze nie tylko z jedzeniem, ale i z muzyką. Aksjomat? Tylko pozornie. Wnioski tokajskiej winiarki są w tej kwestii dalekie od banału. Na stronie winnicy możemy przeczytać o eksperymencie, którego uczestnicy degustowali wina, słuchając różnych gatunków muzyki. Jak się okazało, profil organoleptyczny wina przy każdym kolejnym utworze był nieco inny. Co ciekawe, eksperyment wykazał też, że wina z niektórych odmian winorośli są bardziej podatne na zmieniającą się muzykę, a inne – mniej.

Jedna kwestia stawia pod znakiem zapytania wiarygodność wyników tego eksperymentu: to gust muzyczny badanych. Jeżeli ktoś nienawidzi Mötley Crüe (pozdrawiam wszystkich fanów tego zespołu), picie nawet najlepszego wina przy „Home Sweet Home” czy „Kickstart My Heart” będzie gehenną. Nasuwa się jednak bardzo prosty wniosek: włączcie swoją ulubioną muzę, a odbiór Waszego wina będzie jeszcze przyjemniejszy!

Idąc tym tropem, Tímea dopasowała swoje wina do konkretnych utworów. Lub odwrotnie: do win dopasowała konkretne utwory. Takie, które trącają te właściwe struny jej aparatu organoleptycznego. Swoje wybory umieściła na etykietach flaszek w postaci kodów QR kierujących do wybranego utworu na YouTube. Nie ze wszystkimi sugestiami się zgadzam, dlatego z przyjemnością zabrałam się za własny wine & music pairing. Mając do dyspozycji cztery furminty z winnicy SZÓLÓ, zabawiłam się w subiektywną psychoakustykę wina, którą w zasadzie instynktownie uprawiam prawie za każdym razem, kiedy degustuję wino. I wiem, że nie jestem w tym osamotniona :)

Frivolo Virgo 2019 + hity na lato

frivolo virgo 2019
SZÓLÓ Frivolo Virgo 2019 / zdjęcie podesłane przez Wine & People

To idealna propozycja na upalne, letnie dni, choć ja pijam takie wina przez cały rok. Choćby po to, żeby przenieść się myślami na łąki umajone wonnym kwieciem, nad którymi wesoło brzęczą miodne pszczółki. Takie właśnie skojarzenia przywołuje ten młodziutki furmint wytłoczony z winogron pochodzących z dziewiczego zbioru. Poza polnymi kwiatami i ziołami, w nozdrzach wibrują energetyczne aromaty spod znaku albedo kwaśnych cytrusów, gorzkiego grejfruta i białego pieprzu. Usta oszałamia elektryzująca kwasowość antonówek, papierówek i lekka goryczka grejfruta na finiszu, którą podkręca rześki akcent mokrego kamienia. Ten młodziak ma przed sobą bardzo ciekawą przyszłość.

Parcela o nazwie Heteny leży na ubogich lessowych glebach. Winifikacja całych gron przebiegła w stalowej kadzi. Wino zabutelkowano bez filtracji pod koniec czerwca dziwnego roku ZOZO. Tímea sugeruje zestawić je z klasykiem zespołu Mungo Jerry „In The Summertime”:

Lubicie? Jeżeli tak, to taki pairing z pewnością Wam posmakuje. Jeśli jednak macie dość wałkowania dobrze znanych szlagierów, proponuję zejść z utartych ścieżek. Kawałek, który od razu mi się nasunął, to pełne luzu i młodzieńczej nonszalancji nawiązanie do psychodeli schyłku lat 60. w wykonaniu Angusa Stone’a a.k.a Dope Lemon. W moim odczuciu tytułem, klimatem, i oczywiście pseudonimem autora, utwór idealnie wpisuje się w charakter młodocianego furminta.

Tempo 2019 + energetyczny folk

SZÓLÓ Tempo 2019
SZÓLÓ Tempo 2019 / zdjęcie podesłane przez Wine & People

Tym razem mamy krzewy nieco starsze, bo 40-letnie, w dodatku rosnące na glebie z większą zawartością łupków, które nadają winom solidniejszą strukurę. Aromatom świeżych owoców sadu towarzyszy bardziej ziemisty, „wulkaniczny” akcent krzesanego kamienia z kroplą soku z kiszonej cytryny. Smaki przemycają młodzieńczy charakter wina – sporo tu grejfrutowo-jabłkowej goryczki, pieprzności oraz generującej obfity ślinotok, żwawej kwasowości ze słonawym finiszem. Odrobiny gładkości i krągłego ciała dodaje temu furmintowi starzenie 1/4 jego części w starej, dużej beczce z węgierskiego dębu. Muzyczny wybór Tímei pada na „Dreaming” Avishaia Cohena:

Uwielbiam wszelkie basowe klimaty, więc picie Tempo 2019 do muzyki Cohena było dużą przyjemnością. To młodziutkie wino ma jednak nieco więcej „chtonicznego” i dzikiego charakteru. Na łagodny, wypolerowany jazz przyjdzie jeszcze dla niego czas. Tymczasem co powiecie na atawistyczny taniec wokół ogniska?

Parlando 2017 + swing i bebop

SZÓLÓ Parlando 2017
SZÓLÓ Parlando 2017 / zdjęcie podesłane przez Wine & People

Ten furmint również powstał z owoców rosnących na 40-letnich krzewach, dla odmiany jednak winifikowano je w amforze, aby po sklarowaniu i filtracji (po co, po co!?) zabutelkować je w maju 2018. Efekt? Aromaty przejrzałej pigwy i mirabelki oraz suszonych fig i rodzynek z naftową mineralnością w tle. Buzia uśmiecha się od smaków słodkich owoców sadu, które unosi strzelista kwasowość i solidna struktura. Taka ekspresja furminta wydaje się być mocnym organoleptycznym dowodem na genetyczne pokrewieństwo, jakie łączy ten szczep z rieslingiem. (Przy okazji polecam tekst o moim winie 2019 roku w kategorii „biel”, którym okazał się, a jakże, riesling.) Tímea do tego wina również proponuje energetyczny jazz, i to jazz, w którym całkiem sporo się dzieje.

I ja w zasadzie nie mam pytań. Na drugą nóżkę odpaliłabym na przykład bebopowy jam session Charliego Parkera w mistrzowskim towarzystwie, oczywiście najchętniej na winylu:

1945 2017 + nostalgiczny dream pop i triphopowa „pościelówa

SZÓLÓ 1945 2017
SZÓLÓ 1945 2017 / zdjęcie podesłane przez Wine & People

„1945” to nazwa wina i zarazem rok posadzenia krzewów, z których powstało, natomiast 2017 to rocznik tego furminta. Winifikacja przebiegła w stali, wino jest klarowane i filtrowane (po co, po co!?), zabutelkowano je w marcu 2018 roku. Jest jak spokojny spacer w sadzie stygnącym po upalnym, letnim dniu. Aromaty kwiatów jabłoni mieszają się z pomelo, pieczonymi jabłkami i mirabelkami oraz suszonymi morelami, a to wszystko polane jest syropem klonowym. Gdzieś w tle unosi się akcent petrolu. W ustach miękkość i obfity owoc, które równoważy delikatnie pikantna kwasowość. Do tego wchodzącego w dojrzałość furminta Tímea zachęca do odpalenia nieśmiertelnego szlagieru pt. „Summer Wine”, tu w wykonaniu Lany del Rey i Jamesa O’Neilla:

O ile w przypadku tego furminta nie ma mowy o żadnych truskawkach ani wiśniach, którymi smakuje bohater piosenki, to cała reszta jak najbardziej się tu zgadza. Leniwy, chilloutowy klimat piosenki, romantyzm, miękkie brzmienie i ciepło. Pewną alternatywą dla tego kawałka może być moja ulubiona triphopowa „pościelówa”. Utwór „Pumpkin” skomponował i wykonał w duecie z Alison Goldfrapp jedyny w swoim rodzaju Tricky, na którego przyszłoroczny (znowu przełożony) koncert czekam z coraz większą niecierpliwością.

Mogą pojawić się głosy, że słuchanie muzyki w czasie degustacji wina może niepotrzebnie zmącić „prawidłową” percepcję aromatów i smaków tego ostatniego. No dajcież spokój. Chyba tylko największe snoby zamykają się z kieliszkiem wina w pokoju i w ciszy kontemplują jego bukiet i paletę. Wino aż prosi się o towarzystwo dobrej muzyki i chyba nie potrzebujemy żadnych naukowych eksperymentów, aby nie mieć co do tego żadnych wątpliwości.

Wina degustowałam podczas wideokonferencji zorganizowanej przez Darka i Magdę z Wine & People. Oby więcej takich udanych eksperymentów!

Degustacja była naprawdę wypasiona, bo oprócz win Tímei Éless, spróbowaliśmy też kilku furmintów autorstwa Judit Bodó zawiadującej kultową w pewnych kręgach winnicą Bott Pince. To właśnie u pani Judit młoda Tímea szlifowała swój winiarski talent. Zarówno wina mistrzyni, jak i uczennicy, opisali w swojej relacji Kamila i Robert.

2 odpowiedzi na “Psychoakustyka wina. Co gra w duszy Tímei Éless?”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.