Po przeglądnięciu kilku małopolskich Toskanii

Na przełomie lipca i sierpnia odwiedziłam osiem winnic znajdujących się na trasie Małopolskiego Szlaku Winnego. Spróbowałam nowych roczników i z satysfakcją uznałam, że przyszłość polskiego winiarstwa maluje się w całkiem jasnych barwach. Wcale nie musimy porównywać Małopolski do słynnych regionów winiarskich z Toskanią na czele. Wina znad Dunajca powoli zyskują własną tożsamość, a to, co jeszcze kilka lat temu było znojnym obowiązkiem, teraz stanowi niemałą przyjemność. Serio.

W połowie lipca moje marzenia o jakimś ciekawym wyjeździe zaczęły niknąć jak poranne mgły w promieniach wschodzącego słońca. Nadciągająca druga fala pandemii dzień po dniu podmywała moje nadzieje na jakikolwiek wyjazd i zaczęłam być niemal pewna, że tego lata już nic dobrego mnie nie spotka. Aż tu okazało się, że nawet jeżeli rzeczywistość jest coraz bardziej ponura i rozczarowująca, to jest jeszcze Szymon Gatlik, który w sam czas napisał do mnie, że pojawiła się opcja na krótki trip po winnicach Małopolski. Po przeczytaniu maila myślałam, że człowieka po prostu ozłocę. Niech się dzieje, co chce. Jadę, bo nie wytrzymam. Dunajec calling!

Winnica Chronów

Młoda i maleńka, bo jednohektarowa. Przepięknie położona na wzgórzach Beskidu Wyspowego i w dodatku prowadzona przez Anię Cybulską i Michała Chrząstka z minimalną interwencją w uprawy i proces winifikacji. Kiedy wyszłam z samochodu i rozejrzałam się dookoła, znikło moje zdziwienie, że para inżynierów przeniosła się tutaj aż z Pomorza, aby założyć winnicę. Choć osobiście tęskniłabym za bliskością Trójmiasta i przepięknymi nadbałtyckimi plażami… Cóż, taki to już mój odwieczny dylemat: w góry czy nad morze? No nic, ad rem.

winnica chronów
fot. Iza Popko
fot. Iza Popko

Moją sporą bolączką w polskich (i nie tylko polskich) białych winach jest niezbyt umiejętnie opracowany cukier resztkowy. W wielu butelkach jest zbyt oczywisty. Za mocno się narzuca, a ja bardzo nie lubię namolności. I u ludzi, i w winach. W przypadku win Ani i Michała cukier idzie w ciało. Roczniki ’19 są oczywiście jeszcze zbyt nieśmiałe i zamknięte w sobie, ale mają fenomenalny potencjał na to, aby poukładać się i pokazać niezwykłe bogactwo smaków i aromatów. Waszej uwadze polecam HI XIX (hibernal), SE XIX (seyval blanc) oraz ciekawostkę: AM XIX, czyli blend amerykańskich hybryd o nazwie svenson red i la crescent. Dwie czerwienie z rocznika 2018, czyli rondo i regent, są jeszcze dość ściśnięte i ziemiste, ale gęstwina apetycznego owocu i świetna kwasowość każą mieć nadzieję na udany rozwój tych win.

winnica chronów
fot. Iza Popko

Winnica Zadora

Degustowanie owoców pracy państwa Michałowskich nigdy nie było dla mnie znojnym obowiązkiem. To zresztą właśnie od winnicy Zadora zaczęłam swój burzliwy romans z polskimi winami. Burzliwy, bo mający urocze początki jakieś siedem lat temu właśnie w Zadorze i przeżywający po drodze mniejsze lub większe kryzysy. Wina małżeństwa ze Szczepanowic zawsze miały dobrą prasę, a i dla mnie były przykładem kierunku, w jakim powinien zmierzać styl małopolskich win. A już zupełnie cieszy fakt, że winnica Zadora rozpoczęła proces certyfikacji ekologicznej – brawo!

winnica zadora julia
fot. Iza Popko
winnica zadora rose
fot. Iza Popko
winnica zadora sempre
fot. Iza Popko
winnica zadora bene
fot. Iza Popko

Najbardziej chyba spodobała mi się pachnąca i smakująca skórkami cytrusów i ukwieconą łąką Julia z rocznika XIX, czyli stuprocentowy johanniter. Swoją drogą, wino nosi imię jedenastoletniej wnuczki państwa Michałowskich. Julka mówi już trzema językami, uczy się czwartego, a jakiś czas temu załapała silnego winiarskiego bakcyla i marzy o tym, aby po prostu robić wina. Julka, Ty bystra dziewczyno, trzymam za Ciebie kciuki! Co jeszcze dobrego z najnowszych roczników? W zasadzie wszystko, bo każde wino z Zadoryi jest eleganckie, wręcz finezyjne, i pełne charakteru. Jędrny i chrupki Solis, czyli solaris; pełne smaków słodkich owoców i – dla kontrastu – ultrawytrawne Rosé z rondo; kwiatowe, gładkie i podbite świetną kwasowością Sempre, czyli dornfelder; wreszcie aksamitne, ściółkowo-ziołowo-leśnoowocowe Bene, czyli czysty regent.

Winnica Dąbrówka

Pasja realizowana przez biznesmena czy biznes tworzony przez pasjonata – prawda o Robercie Beściaku (ciśnie się na usta: deBeściaku) z winnicy Dąbrówka leży zapewne gdzieś pośrodku. Zresztą, dywagowanie na temat jego motywacji całkowicie mija się z celem, kiedy stoi się na szczycie porośniętego winoroślą amfiteatru schodzącego do małego, urokliwego jeziorka. W winnicy stosuje się ekologiczne środki ochrony roślin i niewiele interwencji w winiarni. Efekt? Szczere, czyste i charakterne wina. Waszej uwadze polecam szczególnie bardzo udanego, strzeliście kwasowego i strukturalnego solarisa Elżbieta 2019 ze znakomicie ukrytym cukrem, a także dwie ciekawe czerwienie: Mieszko XIX, czyli regenta w bożolańkim stylu i mocarnego, apetycznego, teraz jeszcze dość szorstkiego Rocha Cuveé XIX (rondo + regent). Skąd takie nazwy? A, po polskich koronowanych głowach. W końcu do królewskiego Krakowa jest stąd całkiem niedaleko.

winnica dąbrówka
fot. Iza Popko
winnica dąbrówka
fot. Iza Popko
winnica dąbrówka elżbieta
fot. Iza Popko
winnica dąbrówka roch civee
fot. Iza Popko

Winnica Gródek

Siedem hektarów winnic malowniczo położonych nad zakolem Dunajca z całą pewnością znajduje się w dobrych rękach. Uprawy i winifikacja prowadzone są pod czujnym okiem Agnieszki Wyrobek-Rousseau, współzałożycielki pierwszej i jak dotąd jedynej w Polsce biodynamicznej winnicy Wieliczka.

winnica gródek
fot. Iza Popko
winnica gródek
fot. Iza Popko
winnica gródek
fot. Iza Popko

Sporo przyjemności daje tutejsze Regent Rosé 2018 – trochę pieczeniowe, mocno owocowe, lekkie i świeże. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie riesling z niewielką domieszką auxerrois. Wino jest klasycznie morelowo-kwiatowe i niezwykle strukturalne. To też kolejny fantastyczny przykład na mistrzowskie wtopienie się cukru resztkowego w materię wina. Mam nadzieję na sukcesywną realizację Planu Pięcioletniego uczestników naszej wycieczki, polegającego na komisyjnym otwieraniu i degustowaniu rok po roku tego wina. Uratowaliśmy kilka cennych butelek, bo – jak sądzi się w winnicy – prędzej zostaną opróżnione przez gości niż schowane do piwniczki. A ja powiadam Wam: Riesling / Auxerrois 2019 z winnicy Gródek potrzebuje kilku lat cierpliwości. Co więcej, w pełni na nie zasługuje.

winnica gródek regent rose
fot. Iza Popko
winnica gródek riesling / auxerrois
fot. Iza Popko

To oczywiste, że cztery niewielkie winnice to stanowczo za mało, aby wysnuć jakiekolwiek sensowne wnioski na temat kondycji całości. Ja zresztą wcale nie mam zamiaru silić się na bardziej ogólne konkluzje. Z (mało)polskim winiarstwem wciąż bywa różnie. Poszczególni producenci reprezentują odmienne filozofie. Jedni to wyposażeni w technologię biznesmeni z krwi i kości stawiający na wwina wycyzelowane i skrojone pod gusta wielu konsumentów, a przy tym niestety nudnawe i pozbawione osobowości. Inni to prawdziwi pasjonaci, którzy dbają zarówno o jakość swoich win, jak i własny portfel, ale myślą jeszcze przy tym o zachowaniu czystości niesamowicie pięknej ziemi, którą uprawiają. Jeszcze inni ze swoim biznesplanem plasują się gdzieś pomiędzy. Kibicuję wiadomo, komu ;)

Piłam, jadłam, podziwiałam widoki i sypiałam w całkowitej ciszy lasów sosnowych na zaproszenie Gorczańskiej Organizacji Turystycznej w ramach dotacji z Województwa Małopolskiego. Pięknie dziękuję organizatorom!

P. S. Czuję się dobrze i nic mi nie dolega :)

małopolski szlak winny
fot. Iza Popko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.