Między górami a oceaniczną bryzą ~ Wildeberg Wild House Chenin Blanc z Vive le Vin

Chenin blanc lubi pocałunek wiatru. Na przykład słone muśnięcie oceanicznego podmuchu, jak w Dolinie Loary. Ale chenin lubi też górski zew tam, gdzie lepiej znany jest jako steen.

Często zastanawiam się, jaki zapach jest mi najbliższy. Zapach definiujący, który budzi we mnie najlepsze emocje. Zawsze lubiłam te świeże, kojarzące się z wolnością i wyzwalające przyjemną gonitwę myśli. I najczęściej dochodzę do wniosku, że to chyba zapach morza, a najlepiej oceanu. O jego zniewalającej mocy przekonuję się ilekroć znajduję się w zasięgu rześkiej bryzy. Jednak wybierając kierunek jakiejkolwiek wycieczki, zawsze rozglądam się za jakimiś górami w pobliżu. Bo góry są fascynujące. Godzinami mogłabym przyglądać się tej arenie nieustającego przekomarzania się cieni chmur i światła słońca, malujących na szczytach i w dolinach coraz to nowe impresje. Trudno o bardziej inspirujące widoki.

Już nie chenin blanc, jeszcze nie steen

Franschhoek, czyli po holendersku „Francuski Zakątek”, to niewielka dolina leżąca w południowoafrykańskich Kraju Przylądkowym. Do Atlantyku jest tu dosłownie rzut kamieniem, jednak jego wpływ na charakter tutejszych win jest nieco ograniczony. Z trzech stron dolina Franschhoek otoczona jest górami, które odgradzają ją od oceanu. Od ponad 300 lat królują tu dobrze zbudowane cabernet sauvignon, shirazy i merloty, wśród białych odmian prym wiodą sauvignon blanc, chardonnay i semillon. Zgodnie z nazwą regionu, silne jest tu francuskie dziedzictwo, pozostawione przez hugenotów, którzy wraz z winoroślą przywiedli tu swoje winiarskie savoir-faire. W okolicy nie brakuje zresztą osad o takich nazwach jak „Champagne”, „Bourgogne” czy „La Provence”.

Wildeberg
Wildeberg
Okolice winnicy Wildeberg / fot. http://www.wildeberg.co.za

Nasz dzisiejszy bohater odgrywa we Franschhoek pomniejszą rolę, ale charakter chenin blanc Wild House z winnicy Wildeberg od razu przykuwa uwagę. Trudno tu dowąchać się słodkich aromatów miodu czy mocno dojrzałego ananasa, w ustach nie sposób domlaskać się korpulentnego ciała, tak charakterystycznego dla południowoafrykańskich ekspresji chenin blanc, zwanego w RPA steen. Zamiast tego, w nozdrza uderza moja ukochana morska bryza podkręcona aromatem szałwii, do tego albedo cytryny i limonki. Ananas, owszem, jest, ale w tle. Byłoby zresztą trochę smutno, gdyby w ogóle go nie było. W ustach szpileczki kwasowości przebijają się przez bogatą treść, która koresponduje z aromatami. Wszystko bardzo eleganckie i energetyczne zarazem, zakończone apetycznym słonawym akcentem. Czyżby oddalony o niecałe 40 kilometrów ocean jednak subtelnie dawał o sobie znać?

Wildeberg Wild House Chenin Blanc 2018
Wildeberg Wild House Chenin Blanc 2018 / fot. Iza Popko

W Polsce napijecie się tego wina dzięki Vive le Vin.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.