Zew Teneryfy, czyli jak Dionizos Przedwiecznego dezorientował ~ Suertes del Marqués 7 FUENTES Valle de Orotava DO 2016

W poprzednim odcinku Dionizos, zwiedziwszy Peloponez, postanowił wypłynąć na Morze Śródziemne, aby na tysiącach greckich wysp krzewić winogrodnictwo. Nie dane mu było jednak zaznać egejskiego słońca, bo w trybie pilnym wezwał go na Olimp jego gromowładny ojciec.

α

– Synu, jest sprawa – oznajmił Zeus. – Na wyspach leżących na zachód od Afryki, wiesz, na Kanarach, dzieje się coś niedobrego.
– Co może niedobrego dziać się na Kanarach oprócz tego, że wiatr zwieje parę dachów na Fuercie?
– A to, że pojawił się tam bardzo mroczny i krwawy kult, za którym stoi jeszcze mroczniejsze bóstwo podszyte bardzo solidnym szaleństwem. Bardzo stare, dużo starsze od nas. Ku jego czci składane są krwawe ofiary, giną ludzie, a jeżeli nie giną, to popadają w obłęd i giną trochę później.
– I co ja mam…
– Nie będę owijał w bawełnę. Uważam, że jesteś jedynym bogiem, który mógłby powstrzymać Cthulhu.
W królewskiej komnacie zapadła cisza nie mająca nic wspólnego z olimpijskim spokojem.
– To on żyje? Istnieje?! Czcigodny ojcze, czy ja dobrze rozumiem, że jesteś łaskaw wysyłać mnie właśnie na samobójczą misję? – zapytał przerażony Bachus.
– Ależ synu drogi, jestem przekonany, że w twoim przypadku to właśnie nie będzie misja samobójcza. Wręcz przeciwnie, w odróżnieniu od całej reszty naszych Olimpijczyków masz ogromne szanse, aby odnieść sukces. Ja znam się na rzucaniu błyskawicami i innych magicznych sztuczkach, Apollo zaraz pogrąży siebie i nas tymi swoimi intelektualnymi wywodami, a Ares tylko pogorszy sprawę… Atena też jest trochę zbyt zawzięta. Tylko ty dysponujesz czymś, co błyskawicznie zjednuje ci sympatię wszystkich dookoła.
– No dobrze, a Afrodyta? Wszyscy wymiękają już na sam jej widok.
– Czy przypominasz sobie jakąś sytuację, aby zawojowano
ten świat miłością? – zapytał gorzko Zeus. – Seksem, jak najbardziej, ale Afrodyta w głębi duszy jest niepoprawną romantyczką. Nie da rady Przedwiecznemu. No i, jakby to ująć, jednak jesteś po tej bardziej szalonej stronie mocy, więc…
– Ach, dzięki tato, wielkie dzięki! Uważasz mnie za czubka!
– Nie zrozum mnie źle! Uważam, że po kilku głębszych jesteś wyjątkowo odporny na wpływy szaleńczych umysłów i kocham cię za to! Naprawdę, tylko w tobie moja nadzieja, Dio.  In vino spes!
– Jaki to język?
– Łaciński, trochę wybiegłem w przyszłość. Apollo twierdzi, że za jakiś czas pojawi się gdzieś w Italii i będzie mówić nim cały świat, więc ja w sumie już się uczę. A wracając do tematu, mogę na ciebie liczyć, synu?

Oczywiście, że mógł. Prawdę mówiąc, Bachus nie miał wyboru, bo gdyby odmówił ojcu, zapewne sprowadziłby na siebie jakąś niezbyt przyjemną karę. Mimo to wiedział, że kto jak kto, ale Zeus potrafi przypilnować porządku na niebie i ziemi. I podejmować słuszne decyzje. Przeważnie.

 

β

I tak, chcąc nie chcąc, wyruszył Dionizos w stronę Atlantyku, tęsknym wzrokiem spoglądając na wyspy Morza Egejskiego, Jońskiego i Tyrreńskiego. Ledwo minął słupy Heraklesa, a niebo pociemniało, a jego statkiem mocno zachybotało. W głowie zaś usłyszał zimny, metaliczny głos, który zdawał się przeszywać go na wskroś:
TO W KOŃCU CIEBIE WYSŁAŁ OJCZULEK, ABY MNIE UNICESTWIĆ,
HE, HE – obrzydliwie zaśmiał się Cthulhu.
– Płynę porozmawiać.
NIE NEGOCJUJĘ, NIE BIORĘ JEŃCÓW, ZNASZ MOJE METODY.
– Znam, ale pragnę zauważyć, że boga tak łatwo nie ukatrupisz. Poza tym ja nie chcę walczyć. Chcę pogadać.
JAK BÓG Z BOGIEM, CO? – Cthulhu najwyraźniej był tego dnia w dobrym humorze.
– Tawerna w miasteczku Orotava, ja zapraszam. Wiesz, gdzie to?
– JA WSZYSTKO WIEM.
– Jutro po południu. Kulturalnie, w ludzkich postaciach.
– ALE BLIŻEJ TRZYNASTEJ CZY SZESNASTEJ?
– Jak ci wygodnie.
OK.
– Tylko się nie spóźnij.
JUŻ CIĘ LUBIĘ, MŁODZIEŃCZE!

Tzw. Czara Eksekiasa z żeglującym Dionizosem, ok. 535 r. p. n. e.

 

Przychodzi Przedwieczny do tawerny

Dionizos siedział przy barze i kończył właśnie drugi kubek białego domowego wina, kiedy do tawerny wkroczyła wysoka, ubrana w ciemne szaty postać. Nietypową proweniencję przybysza zdradzał niezbyt zdrowy koloryt skóry oraz zapach morskiego dna i nieznanych ludziom stworzeń, zamieszkujących najmroczniejsze głębiny.
– Jeszcze dzbanek tego samego poproszę – zwrócił się
do oberżysty Dionizos. – I drugi kubek.
– JESZCZE GOŚĆ NIE ZDĄŻYŁ PRZYJŚĆ, A TY JUŻ PO DWÓCH?
– To słabe wino jest, rozcieńczone. Poza tym wybacz, nie lubię działać wbrew swojej naturze.
– NO CÓŻ, TO TAK JAK JA.
– Z całym szacunkiem, Cthulhu – uśmiechnął się Bachus – ja oszałamiam swoich wyznawców winem, a i to niezbyt mocnym. W każdym razie nie doprowadzam ich do szaleństwa. A już na pewno ich nie zabijam.
– BO NIE PRÓBOWAŁEŚ – zaświszczał Cthulhu.

W głowie Bachusa zawirowało coś, co z pewnością nie było winem. Gwar tawerny ucichł, pociemniało mu w oczach.

–  CZY MOŻE BYĆ COŚ LEPSZEGO NIŻ JESZCZE CIEPŁY I JESZCZE PULSUJĄCY RESZTKĄ ŻYCIA CZŁOWIEK NA SKRAJU SZALEŃSTWA? – zapytał Przedwieczny.
– Na udo mojego ojca, oczywiście, że tak! – odpowiedział energicznie Dionizos, który z całych sił postarał się wrócić do siebie.
– NIBY CO?
– No, jak to, co? Wino!
Cthulhu pokręcił głową bez przekonania i wychylił na raz cały kubek białego cienkusza.
– TAKIM CZYMŚ ICH OSZAŁAMIASZ? DOPRAWDY, DIONIZOSIE, TO UWŁACZA GODNOŚCI BOGA. ODWIEDZIŁBYŚ MNIE W MOJEJ OJCZYŹNIE, A ZOBACZYŁBYŚ, JAK SIĘ BAWIĄ SZANUJĄCE SIĘ BÓSTWA.

Dionizos znów poczuł, że odlatuje, tym razem do mitycznego R’lyeh. Użył magii, aby się ocucić. Miał mocną głowę, ale czuł, że nie był to dobry dzień na wizytę w mieście Przedwiecznych. Za dużo się o nim nasłuchał. Wrócił świadomością do tawerny.

– Słuchaj, ja na przykład w ofierze dostaję młode, słodkie wino. Jakieś owoce, najczęściej winogrona. I to jest piękne! No dobra, czasem też kozła albo byka, ale uwierz mi, od dawna staram się ten ubój rytualny jakoś wybić z głowy moim wyznawcom. Naprawdę, jak to sobie wszystko przemyślisz, to stwierdzisz, że potrzebujesz do szczęścia tyle, co ja – wskazał napełniony ponownie dzbanek. – A też jesteś bogiem! No, uświadom to sobie!
– Sobie! – zawtórował mu siedzący obok, lekko zawiany facet, który najwyraźniej nie był w stanie znieść skupionego na sobie wzroku dwóch potężnych bóstw, bo, lekko skołowany, chwycił swoją karafkę i chwiejnym krokiem poczłapał w stronę tawernianego ogródka winnego.

Dolina Orotava / fot. Wikimedia Commons

 

Wino ognia, ziemi i oceanu, czyli jak zdezorientować Przedwiecznego

Dionizos postanowił zagrać na zwłokę. Wykorzystał moment, kiedy Cthulhu wiódł łakomym wzrokiem za mężczyzną. „Skup się, skup!” – próbował oddalić narastające widmo szaleństwa. – „Przecież takim cienkuszem go nie unicestwisz.” – i wniknął myślami w tutejsze wulkaniczne gleby, klimat i strukturę rosnącej w okolicy dzikiej winorośli. Zwrócił uwagę na ciekawą odmianę pełną owocowych, ale i smolistych, torfowych aromatów. „Znakomicie, o to chodzi” – pomyślał z zadowoleniem. I nazwał odmianę roboczo „listán negro”. Postanowił podkręcić ją szczepem o nico dzikszym charakterze i wyższej kwasowości, który ochrzcił później „tintilla”. „Niech się stanie” – pomyślał Bachus. A słowo stało się ciałem i kolor zawartości dzbanka zamienił się ze słomkowego na nieprzeniknione, ciemne bordo o fioletowym połysku. Nalał wino sobie i Przedwiecznemu.
– Zdrówko – powiedział i obaj wypili do dna.
– O, NO I TO JEST WINO! ŻE TEŻ TAK DŁUGO Z NIM ZWLEKAŁEŚ!
Dionizos odetchnął z ulgą.
– Postanowiłem użyć swojej magii i poprawić nieco tego sikacza, którego nam tu zaserwowano. To co, czas wypić za zdrowie Starszych!
Wznieśli kubki i wypili do dna. Dionizos stwierdził, że albo teraz, albo nigdy.
– Za młodszych bogów chyba też wypijemy, co? Za Olimpijczyków– zawołał bóg wina, a Cthulhu chętnie przystał na propozycję, opróżniając kolejny kubek ciemnoczerwonego wina, do którego zapałał ogromną sympatią.
I ZA POMNIEJSZE BÓSTWA TEŻ! ­– Przedwieczny przypomniał ich istotną, lecz często pomijaną rolę we wszechświecie.
I tak pili, wznosząc toast za kolejne boskie byty, a Dionizos co chwila dodawał kolejne i kolejne do tej bachicznej litanii. Cthulhu zaś był coraz bardziej zadziwiony i zachwycony, jak bardzo bliskie jego sercu jest to ciemnoczerwone wino pachnące ogniem, ziemią i oceanem. Jak bardzo przypomina mu dom.

A zdezorientowany oberżysta donosił kolejne dzbany białego domowego. I nie mógł dojść, dlaczego dwójka uczestników tego osobliwego sympozjonu dostawała od wina sinych ust, zębów i języków.

Cthulhu się zadumał. A z każdym kolejnym łykiem atramentowego płynu myślami coraz bardziej i bardziej zagłębiał się w jego nieprzeniknioną toń. Trzymając się kurczowo blatu, próbował utrzymać status quo swojej fizjonomii, ale nie był już w stanie zahamować transformacji. W pewnym momencie, ku zdumieniu Dionizosa i innych gości tawerny, zaczął kurczyć się i coraz bardziej przypominać dziwacznego morskiego bezkręgowca. Ręce i nogi zamieniły się w macki, korpus przybrał galaretowatą postać, aż w końcu Przedwieczny stał się małą kałamarnicą, która wgramoliła się po ścianie dzbanka i chlupnęła środka. Wino zabulgotało i zawrzało, po czym uspokoiło się.

Dionizos sprawdził, czy w dzbanku nie znajduje się nic więcej oprócz wina. I faktycznie, kondycja jego najnowszego dzieła zupełnie nie wskazywała na to, aby pływało w niej jakiekolwiek ciało obce.
– To co, poproszę rachunek – zwrócił się do zdezorientowanego oberżysty – Kolega najwyraźniej odpadł, czas na mnie.

 

ε

Bohater odcinka: Suertes del Marqués 7 FUENTES Valle de Orotava DO 2016

Suertes del Marqués 7 FUENTES Valle de Orotava DO 2016

Ten kupaż lokalnych odmian z Teneryfy – listán negro (90%) i tintilli – jest jak oceaniczna bryza, po której dryfuje zardzewiały kuter pełen świeżych owoców morza. Jak wulkaniczny żar i smagane wiatrem i deszczem mroczne torfowisko. Gdzieś w tle tli się wspomnienie czerwonych owoców z czereśniami na pierwszym planie. Wino jest precyzyjne, surowe, nieco mroczne. I bardzo apetyczne. Do Polski sprowadzać je ma odwagę El Catador.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.