Cavy medytacyjne ~ Recaredo Cava Serral del Vell Brut Nature 2008 i Recaredo Cava Terrers Brut Nature Gran Reserva 2012

Wielki Tydzień. Czas zadumy, refleksji, medytacji. To co, po cavuni?

Spokojnie, nie otworzyłam tych cav w Wielkim Poście. Otworzyłam je – jakże banalnie – w karnawale, w tym jedną z nich w Sylwestra. Ale gdybym miała je na podorędziu, nie wahałabym się ich odkorkować choćby zaraz. Okazja na pewno by się znalazła.

Na przełomie lat 2018 i 2019 w okolicach północy panowała już luźna, nie szampańska, lecz cavowa atmosfera, bo szampana wtedy nie mieliśmy. Tym razem go sobie darowaliśmy, skoro w lodówce chłodziły się cavy najpoważniejsze z poważnych. Butelki od pierwszego w Penedès producenta win biodynamicznych zresztą. Pewnie sypią siarkę, nie chwalą się, że nie, ale siarka nie jest w tym wszystkim największym złem. Choć idealną sytuacją byłby oczywiście jej całkowity brak

Dałam szansę i otworzyłam cavę numer jeden.

Recaredo Cava Serral del Vell Brut Nature 2008

Recaredo Cava Serral del Vell Brut Nature 2008

Ciało samo złożyło się w pozycję medytacyjną. Między sznurami bąbelkowych paciorków modlitewnych wirowała treść. Jak ulotna epifania zamknęła oczy i usta, każąc przeżywać się w ciszy i skupieniu. W jednym momencie przeniosłam się z Penedès do cichej, przykurzonej piwnicy w… Jerez. Pełnej beczek, w których dojrzewa sherry fino. Do piwnicy docierają dowody istnienia świata zewnętrznego – białe kwiaty i morska bryza, nuty piekarniane i niuans białego pieprzu. Łyk wytrącił mnie z medytacyjnego letargu jak perlisty śmiech bon vivanta zagryzającego jabłko pigwą, a pigwę karambolą. Głębia i struktura, choć z nieco zbyt wyraźnym dębowym finiszem. Pomimo słusznego wieku dziesięciu lat, ta cava wciąż ma w sobie mnóstwo młodzieńczej energii.

Diego Velasquez, „Triumf Bachusa”

Recaredo Cava Terrers Brut Nature Gran Reserva 2012

Recaredo Cava Terrers Brut Nature Gran Reserva 2012

Trzeba było odsapnąć jakiś czas, ba, wiele dni, aby zebrać się na odpieczętownie cavy numer dwa. I w zasadzie to właśnie ta wersja Recaredo bardziej nadaje się na okołoimprezowe klimaty. Nie powala na kolana swoją powagą, ale czymś innym: skonczoną elegacją i finezją. W nosie znów dobrze zaopatrzona piekarnia, a do tego dojrzałe jabłka i sok z cytryny. I to miejsce, gdzie płatki kwiatu spotykają się z łodygą. W ustach cava przywodzi na myśl wibrujące kwasowością, subtelnie musujące, morelowo-jabłkowo-cytrynowe smoothie ze szczyptą morskiej soli. Lekkości i finezji towarzyszy szlachetna głębia. Ciekawa jestem, co ta cava pokazałaby za kilka lat.

Diego Velasquez, „Wenus w lustrze”

Choć jedna dojrzalsza, druga nieco mniej, to obydwie cavy były wielkie. Wielkie, dumne i wyniosłe. Tak się składa, że mamy teraz Wielki Tydzień, więc może warto przy tej okazji zapodać sobie coś wielkiego? Jeżeli planujecie wypić te wina do wielkanocnego obiadu, spróbujcie podać je do pieczeni. Są tak strukturalne, cieliste i podbudowane solidną kwasowością, że dadzą radę nawet solidnym świątecznym potrawom. Tym bożonarodzeniowym zresztą też.

A jeżeli nie obchodzicie Wielkiego Tygodnia i okazji do wypicia wielkiego musiaka za bardzo nie ma, to ją sobie wymyślcie.

Obydwa wina kupiłam bezpośrednio od importera Wineland w okazyjnej wówczas cenie. Normalnie pierwsze z nich kosztuje nieco ponad 200 zł, drugie – około 130 zł. Chyba, że jeszcze więcej. Czy warto wydać tyle na coś, co nie jest szampanem? Warto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.